Dalej Wymierzana Jest Kara - Chrześcijaństwo, Podróż od Faktów do Mitu
W imię Allaha Miłosiernego Litościwego
Nie ma innego Boga oprócz Allaha i Muhammad jest Jego Posłańcem
Muzułmanie którzy wierzą w Mesjasza,
Hazrat Mirza Ghulam Ahmad Qadiani (as)
Powiązane treści

Dalej Wymierzana Jest Kara –Weźmy teraz pod uwagę inną, bardziej poważną kategorię zbrodni,  konsekwencji której ludzka natura zwykle nie może zaakceptować jako zbywalnej. Na przykład, powiedzmy, że ktoś bezwzględnie znęca się nad dzieckiem, a nawet gwałci je i morduje. Niezaprzeczalnie poruszyłoby to ludzką wrażliwość do nieznośnego stopnia. Przypuśćmy, iż taka osoba dalej sprawia podobne lub nawet większe cierpienie wszystkim wokół, całe swe życie unikając złapania i postawienia przed sądem. Przeżywszy swe życie pełne zbrodni nieukarany ludzkimi rękoma, zbliża się do śmierci, lecz postanawia uniknąć i późniejszej kary Sądu Ostatecznego i zaczyna wreszcie wierzyć w Jezusa Chrystusa jako swego zbawiciela. Czy wszystkie jego grzechy nagle obróciłyby się w nicość i byłoby mu dane przejście do następnego świata czystym od grzechu jak nienarodzone dziecko? Być może ten, który czeka ze swą wiarą w Jezusa aż do chwili swej śmierci jest o wiele mądrzejszy, niż ten, który wierzy w niego wcześniej za życia. Dla tego drugiego zawsze pozostaje po wyznaniu swej wiary możliwość popełnienia grzechu i stania się ofiarą diabelskich planów. Czemu nie poczekać aż do nadejścia śmierci, dając tym sposobem diabłu mniejsze pole do popisu, aby okraść nas z wiary w Jezusa? Wolne życie w zbrodni i przyjemności, tutaj na Ziemi, oraz odrodzenie się w wiecznej formie zbawienia nie jest taką złą propozycją.

Czy to jest mądrość sprawiedliwości, którą chrześcijanie przypisują Bogu? Takie poczucie sprawiedliwości czy też sam taki Bóg jest absolutnie nie do zaakceptowania ludzkiemu sumieniu, które On Sam stworzył, bez, uwaga, umiejętności odróżnienia zła od dobra.

Patrząc na ten sam problem w świetle ludzkiego doświadczenia i zrozumienia, istnieją wszelkie podstawy, by odrzucić taką filozofię jako nic nieznaczącą i bezpodstawną. Nie ma w niej realizmu czy esencji. Ludzkie doświadczenie uczy nas, iż to zawsze przywilej ciemiężonych, by przebaczać swym oprawcom bądź nie. Czasem rządy, by uczcić dzień narodowej radości, lub też z innych powodów, ogłaszają powszechną amnestię przestępców. Lecz to samo w sobie nie uzasadnia aktu wymazywania win tym, którzy wyrządzili innym jakąś nienaprawialną krzywdę i stali się przyczyną cierpienia swych niewinnych współobywateli. Jeśli można jakkolwiek usprawiedliwić akt powszechnej amnestii z rąk rządu i jeśli nie jest to uznawane przez teologów chrześcijańskich za naruszenie sprawiedliwości, to dlaczegego nie pozostawią oni Bogu prawa przebaczania tak, i kiedy sobie tego zażyczy? W końcu jest On Najwyższym Panem, Stwórcą wszechrzeczy. Jeśli zwalnia on wszystkich od jakiejkolwiek winy poczynionej innym, ma On nieograniczoną władzę zadośćuczynienia pokrzywdzonemu tak hojnie, że będzie kompletnie usatysfakcjonowany Jego decyzją. Jeśli tak się mają rzeczy, to skąd wynika potrzeba poświęcenia swego niewinnego „Syna”? To samo w sobie stanowi kpinę ze sprawiedliwości. Rodzimy się dostosowani do atrybutów Boga. Mówi on tak w Piśmie Świętym:

A wreszcie rzekł Bóg: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam.” (Księga Rodzaju 1:26)

O tym samym w Świętym Koranie mówi On:

Dalej Wymierzana Jest Kara

(…)I idź za naturą stworzoną przez Allacha, za naturą, zgodnie z którą On ukształtował ludzkość (…)(30:31)

Doktryna ta, wyznawana zarówno przez chrześcijan, jak i muzułmanów, wymaga by ludzkie sumienie było w danej sytuacji najlepiej odbijającym lustrem Boskiego poczynania. Dla nas to, że często wybaczamy bez łamania poczucia sprawiedliwości jest kwestią codziennego doświadczenia. Jeśli zostaniemy osobiście źle potraktowani, to możemy zgodnie ze zbrodnią poczynić przebaczenie różnej wagi. Jeśli dziecko skrzywdzi swych rodziców poprzez złe zachowanie czy zniszczenie jakiegoś drogocennego przedmiotu w domu, czy też przyniesie im wstyd, zgrzeszy przeciwko nim. Rodzice mogą mu przebaczyć bez wyrzutów swego sumienia, co do złamania sprawiedliwości. Lecz jeśli ich dziecko zniszczy własność ich sąsiada, czy też wyrządzi innemu dziecku bądź osobie krzywdę na ciele, jak mogą oni decydować o wybaczeniu swemu dziecku cierpienia, które wyrządziło innym? Gdyby tak postąpili, byłoby to niesprawiedliwe nawet według ich własnego sumienia.

Zbrodnia i kara mają taką samą relację, jak przyczyna i skutek; i muszą być to pewnego stopnia proporcjonalne. Ten aspekt związku między zbrodnią a karą został w jakiejś części już omówiony w odniesieniu do wykroczenia finansowego jednej osoby co do drugiej. Ten sam argument można stosować surowiej do innych zbrodni, takich jak okaleczenie czy morderstwo niewinnych obywateli czy też naruszanie ich dobrego imienia w jakikolwiek sposób. Im poważniejsza waga zbrodni, tym poważniejszej należy oczekiwać kary. Jeśli Bóg może wszystkim przeróżnym przebaczać, jak wierzę, iż On i tylko On jest w stanie, to sprawa Pokuty w zamian za ukaranie niewinnej osoby nie gra żadnej roli. Jeśli jednak jest to sprawa zbywalności kary za zbrodnię jakiegoś przestępcy na inną, niewinną osobę, która wyraziła chęć takiego rozwiązania, to sprawiedliwość zdecydowanie wymagałaby, żeby osoba ta przejęła na siebie całkowitą karę przestępcy, bez jej pomniejszania czy rozdrabniania w jakimkolwiek stopniu. Ale o tym powiedzieliśmy już wystarczająco dużo.

Czy chrześcijanie wierzą w to, iż ten wymiar sprawiedliwości został zastosowany w przypadku Jezusa, „Syna” Bożego przez Boga Ojca? Jeśli tak, oznaczałoby to, iż wszystkie kary winne wszystkim przestępcom świata chrześcijańskiego, urodzonych za czasów Chrystusa, a nawet później, aż do nastąpienia Dnia Sądu, zostały skumulowane, skondensowane i doprowadzone do takiej intensywności, iż cierpienie Jezusa Chrystusa przez jedynie trzy dni i noce wyrównało tortury wszystkich kar, na które wymienieni przestępcy mieli sobie zasłużyć aż do tego ostatecznego dnia. W takim razie żaden chrześcijanin nie powinien już nigdy zostać ukarany przez jakikolwiek chrześcijański rząd. W innym wypadku byłoby to równoznaczne wielkiej niesprawiedliwości. Sądy, po ogłoszeniu wyroku „winny”, powinny później jedynie zapytać chrześcijańskiego przestępcę, by pomodlił się do Jezusa, „Syna”, o zbawienie. Sprawa powinna zostać następnie zamknięta. Byłaby to kwestia przetransferowania aktu zbrodni przestępcy do akt Jezusa Chrystusa.

Jako przykład spójrzmy bliżej na Stany Zjednoczone Ameryki i stan tamtejszej przestępczości. Zbrodnie kradzieży i morderstwa są tam tak powszechne, iż ciężko je policzyć. Pamiętam, jak raz, w Nowym Jorku, dostroiłem radio do stacji, która była całkowicie poświęcona reportażom na temat przestępstw grożących karą śmierci. Było to absolutnie przerażające przeżycie. Było tak bolesne, iż nie byłem w stanie znieść więcej, niż pół godziny słuchania. Co jakieś pięć minut w Ameryce popełniane i ogłaszane było nowe morderstwo, czasem z przerażającymi relacjami reporterów, którzy autentycznie patrzyli na morderstwo w trakcie jego popełnienia. Naszą intencją nie jest zaprezentowanie szczegółowego obrazu przestępczości w Ameryce, lecz to kwestia powszechnej wiedzy, iż dziś Ameryka stoi gdzieś u szczytu na liście krajów trawionych przez zbrodnie wszelakiej maści; szczególnie duże miasta, takie jak Chicago, Nowy Jork czy Waszyngton. W Nowym Jorku kradzieże, podobnie jak okaleczenia niewinnych obywateli, którzy odważą się stawić opór, są na porządku dziennym. Te codzienne zjawiska stwarzają jakże odrażający obraz pobić i morderstw za liche zyski.

Pozostawiając, na chwilę, trend wzrastającej na całym świecie przestępczości, w kwestii samej Ameryki, nie da się nie zauważyć związku pomiędzy chrześcijańską ideą Grzechu i Pokuty a zbrodniami popełnianymi dzień w dzień. Jakkolwiek bardzo by nie odbiegali od chrześcijańskich wartości w swym poczynaniu, trzeba im przynajmniej przyznać, iż wierzą w chrześcijańską doktrynę Grzechu i Odkupienia, a także w Chrystusa jako ich zbawiciela, ale z jakim skutkom. Większość przestępców w Ameryce to, oczywiście, rzekomi chrześcijanie, lecz muzułmanie i inni nie stanowią wyjątku. Czy zostaną oni uniewinnieni przez Boga tylko dlatego, iż należą do chrześcijaństwa i wierzą w zapisane poświęcenie Jezusa Chrystusa na rzecz wierzących grzeszników? Koniec końcem, pokaźny procent spośród nich może i zostanie złapany i karany przez tamtejsze prawo, lecz nadal duża liczba pozostanie albo niepochwycona, albo ukarana jedynie za część zła, które poczyniła przez wiele lat.

Co ofiarowałoby chrześcijaństwo tym skazanym przez prawo i co obiecałoby tym, którzy pozostają niepochwyceni na tej ziemi? Czy ci i ci zostaną ukarani w ten sam sposób, czy też różnie?

Kolejny dylemat związany ze zbawieniem przestępcy z powodu jego wiary w Jezusa Chrystusa wynika z mniej jasnej i niezdefiniowanej sytuacji. Jeśli, na przykład, chrześcijanin popełni zbrodnię przeciw niewinnej, nie-chrześcijańskiej ofierze, jego wina byłaby mu oczywiście odpuszczona poprzez błogosławieństwo jego wiary w Jezusa. Kara za jego zbrodnię przejdzie wtedy na barki Jezusa. Lecz jaki zysk i opis strat miałaby w tym biedna, niewinna ofiara nie będąca chrześcijaninem? Biedni Jezus i ofiara, obydwoje karani za zbrodnię, której nie popełnili.

Wyobrażenie sobie wszystkich zbrodni popełnionych kiedykolwiek przez ludzkość od początku chrześcijaństwa aż do nadejścia zmierzchu ludzkiej egzystencji stanowiłoby dla naszego umysłu ciężki orzech do zgryzienia. Czy wszystkie te zbrodnie przekazano na konto Jezusa Chrystusa, pokój Mu i niechaj Allach mu błogosławi? Czy za te wszystkie grzechy zadośćuczyniono w rzeczone trzy dni i trzy noce, które to Jezus miał przecierpieć? Nadal zastanawiające jest, jak takie przeogromne morze przestępców, tak intensywnie zatrute śmiertelną trucizną zbrodni, mogło zostać osłodzone i oczyszczone w całości z wpływu ich zbrodni jedynie przez ich akt wiary w Jezusa. Ponownie, myślami powraca się do dalekiej przeszłości, kiedy to biedni Adam i Ewa tak naiwnie popełnili swą pierwszą zbrodnię, jedynie dlatego, iż byli bardzo przebiegle ogłupieni i zmanipulowani przez Szatana. Czemu i ich grzechu nie zmazano? Czyż nie wierzyli oni w Boga? Czy wiara w Boga Ojca jest jedynie nieznacznym aktem dobroci i czy była to w ogóle ich wina, iż nie słyszeli nigdy o „Synu” wiecznie zamieszkującym u Boga Ojca? Czemuż to „Syn Boży” nie zlitował się nad nimi i nie przekonał Boga Ojca, by ukarał go za ich występek?

Jakże pożądanym byłby taki przebieg zdarzeń, gdyż o wiele łatwiejsze mogło być ukaranie za tylko ten jeden moment słabości Adama i Ewy. Z pewnością na nowo napisałoby to całą historię ludzkości w księdze przeznaczenia. Stworzona zostałaby wtedy rajska Ziemia, a Adam i Ewa nie zostaliby wiecznie wydaleni z raju wraz z nieznaną liczbą swego nieszczęśliwego potomstwa. Jedynie Jezusa wypędzono by z raju na trzy dni i trzy noce i taki byłby koniec całej sprawy. Niestety nie wpadł na to ani Bóg Ojciec, ani też sam Jezus. Spójrzcie, jak święty, ukochany świat Jezusa niefortunnie zmienia się w przedziwny i niewiarygodny mit.

Udostępnij